gdzieś z dala stąd, płynę w otchłani niebytu
Disclaimer
Witaj na moim blogu prowadzonym przez Jabbera. Parę słów wstępu: Bla bla bla. Aha używaj czarnego stylu - "graveyard" który lepiej pasuje;).
Podaj dalej
pope�niono dnia 25 lutego 2007 o godzinie 11:14:57
- Podobnie jak w przypadku Crasha który mnie w to wciągnął nie znoszę bałaganu robionego gdziekolwiek przez innych(lub porządku robionego przez nich u mnie), a sam u siebie mam chaos w którym wszystko potrafię znaleźć w ciągu kilku chwil. Poza tym jestem ogólnie niedostosowany do społeczeństwa, zachowuję się inaczej niż większość ludzi, wiecznie wszystko muszę zrobić po swojemu (nawet jeśli by to mi zajęło 2x więcej czasu) na swój jedyny słuszny sposób(ostatnio gdy robiłem coś tak jak mi powiedziano była mała awaria w Tschernobylu)
- Co do pisania o seksie twardo się będę trzymał tego iż nie będę pisać (rodzina może to czytać) napiszę jedynie iż szaleję za kobietami które mają długie/kręcone włosy, kolor preferowany/wysoce wskazany/ rudy, oczy w kolorze zielonym, IQ powyżej 100 z dużymi piersiami i wzroście podobnym do mojego. (czyt taki typ wiedźmowaty).
- liczba 11 przewija się przez moje(i nie tylko moje) życie już od dawna(lecz tak na dobrą sprawę zacząłem zauważać to od niedawna): dawno temu przed moim urodzeniem numer mojego domu był 11(potem powtórnie przenumerowali i nie jest), data mojego urodzenia była planowana na 11.11(pośpieszyłem się o 3 dni, jeśli wierzyć temu co mówią to urodzony o godzinie 11:11, matka urodzona 11(pewnego miesiąca, pewnego roku), jeden z dziadków urodzony 11.11.1911) w szkolnym dzienniku prawie cały czas byłem pod nr 11, a z takich bardziej odczuwalnych rzeczy to ciągle napotykam na liczbę 11 czy to patrząc na zegarek(praktycznie codzień widzę godzinę 11:11:11), całkiem sporo wpisów na tym blogu po wpisaniu okazuje się że było wysłanych o 11:11 i praktycznie rzecz biorąc wciąż wręcz potykam się o jedenastkę
- Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych do wykonania/zrobienia/spełnienia(11 lat temu chcialem pojechać na mazury, pojechałem w 2006r;nauczyłem się(powiedzmy) grać na gitarze;zrozumiałem o co chodzi w fotografii), potrafię zrobić wszystko, nauczyć się wszystkiego(czyt NIE ma dla mnie rzeczy nie możliwych, a jeśli na takie wyglądają to masz rację -jeszcze tak wyglądają) prócz matematyki z którą zawsze miałem i mam problemy(nawet z prostymi obliczeniami), co ciekawe pieniądze liczę bezbłędnie czasem z błędem na moją korzyść)
- Podczas niektórych zjawisk pogodowych/atmosferycznych/whatever zdarzają mi się mniejsze lub większe odchyły psychiczne np podczas pełni w okresie zimowym depresja natomiast latem chęć na długie nocne spacery po lesie bez jakiegokolwiek oświetlenia, a np podczas burzy(takiej solidnej) wybiegam z domu i się napawam tym przecudownym zjawiskiem oraz deszczem i grzmotami (co gorsza zdarza mi się ganiać bez ubrania...).
Ale tak na co dzień to jestem zdrowy psychicznie i nic mi nie dolega

Jako iż jest to łańcuszek-piramidka toteż wypadało by go zrzucić na kolejne osoby. Moimi ofiarami będą:
Suse 10.2 + karta ati
pope�niono dnia 19 lutego 2007 o godzinie 18:00:31
postanowiłem sobie przez ciekawosc zainstalować na dysku Suse10.2(czyt mam zainstalować
komuś linuxa, a że suse jest podobno ciekawe to zdobylem plyte i testuje na sobie)
Sama instalacja przebiegła bez większego problemu(jedyny problem rozwiązałem "maxcpus=0")
Od początku byłem mile zaskoczony -zauważyło że mam radeona, jakiego mam radeona,
tuner satelitarny działa, sieciowke tez wykrylo....
Ale tutaj sie dobra passa skończyła - chciałem sobie obejrzeć XGL'a i okazało się że jest
to niemożliwe. Probowalem przy pomocy tutoriala
lecz karta graficzna nie chce współpracować i wyświetla:
OpenGL vendor string: Mesa project: www.mesa3d.org
OpenGL renderer string: Mesa GLX Indirect
OpenGL version string: 1.2 (1.5 Mesa 6.5.1)
kombinowałem, reinstalowałem i nic, wciąż to samo wyświetla.
Tak samo z sieciówką jest to karta Dlink dwl-g510 na chipsecie rt61
tutaj albo nie chce się połączyć albo przy" ifconfig wlan0 up" wyrzuca
"sioscsifflags: No buffer space available" i tutaj też nie wiem co zrobić (czy usunąć sterowniki
(nie wiem w jaki sposob je odinstalowac w suse) czy użyć jakichś innych np z
rt2x00.serialmonkey.com lub tych ze strony ralinka
Wszelkie sugestie mile widziane...
Aha posiadam radeona 9550by Sapphire
Czy zostaniesz moim słodziutkim pączusiem?
pope�niono dnia 15 lutego 2007 o godzinie 20:19:41
dumnie przez wszystkich jego wyznawców nazywane "świętem zakochanych" postanowiłem
długo nie pozostawać w tyle i wymyślić coś własnego a zarazem ciekawego a co ważniejsze
nie powtarzalnego (kto wie, może nawet będzie to lepsze i ciekawsze niż te całe walentynki)
I tak oto z inicjatywy jednego szaleńca(bo tak będzie nazywany przez społeczeństwo i małej
grupki ludzi z nim związanych narodziła się nam nowa świecka tradycja składania sobie życzeń
oraz wyznawania miłości do słodkości z okazji święta jakim jest tłusty czwartek (zupełnie tak
samo jak to się dzieje w przypadku walentynek (sic!) )
Wyznanie brzmi mniej więcej tak:
"Czy zostaniesz moim słodziutkim pączusiem?"
tudzież
"Bądź moim słodziutkim/tłuściutkim pączusiem!"
Czy to nie spowoduje powoduje uśmiechu na ustach kobiety? -uwierzcie mi powoduje
uśmiech i to jeszcze jaki...
Bądźmy inni, wyróżnijmy się z szarego tłumu komercji, zamanifestujmy swą obecność!
Tak więdz idźcie i bierzcie przykład z tego wszyscy, nieście dobrą nowinę, szerzcie szeroki
zdrowy uśmiech na twarzach ludzi całego świata!
* -Co do słowa tłuściutki, to uważam je za słowo wysoce ryzykowne w przypadku gdy
odbiorcą wyznania jest kobieta.
Zasilanie w pokoju studenta
pope�niono dnia 07 lutego 2007 o godzinie 23:52:37
w pokoju bo już mi zaczyna brakować miejsca na podłączanie czegokolwiek do prądu.
![[img]](http://mirek.livenet.pl/pliki/gniazdo.jpg)
Problem jedynie polega na tym że:
a) rodzina mnie zabije za dziurawienie ścian
b) instalacja elektryczna jest zbyt stara i może nie uciągnąć
b) jak zrobię zbyt dużą dziurę to może być problem z naprawą bo to nie beton i nie da się zagipsować.
I co tu zrobić żeby zbyt dużo pieniędzy nie wydać...
Pełnia
pope�niono dnia 04 lutego 2007 o godzinie 01:59:41
się to pojawiać. Mianowicie: żyję sobie na tym świecie już od jakiegoś czasu, raz się
czuję lepiej a raz gorzej a czasem to już zupełnie paskudnie. Co ciekawe momenty
w których czuję się zdecydowanie najgorzej zdarzają się co ok 28-29 dni co wręcz
idealnie pokrywa się ze zjawiskiem jakim jest pełnia księżyca. Taki stan depresyjny
trwa zazwyczaj jakieś 1-2 maksymalnie 3 dni.
To zjawisko już zaczyna to mnie to odrobinę niepokoić, z jednej strony widzi się że są
pływy oceanów pod wpływem grawitacji księżyca, a z drugiej słyszy że naukowo jest
udowodnione iż księżyc nie oddziałuje w żaden sposób na organizm ludzki(co jest od
razu podważane przez ludzi którzy lunatykują oraz legendy i ludowe podania o złych
mocach, wilkołakach, wampirach tudzież innych stworach które najbardziej aktywnie
działają podczas pełni).
Natomiast z drugiej strony to jak jest okres ciepłych letnich miesięcy żadnych depresji
nie miewam, a nawet gorzej, w tym okresie mi najbardziej odwala i robię różne bzdury.
Sam już nie wiem co myśleć i co robić z tym zjawiskiem, oraz jak je wyjaśnić...
(owszem, pierwsza sugestia jest pewnie żebym poszedł do jakiegoś lekarza -przepisze
mi jakieś leki przeciwdepresyjne i problem będzie z głowy. ALE tutaj jest inaczej -depresja
pojawia się raz na miesiąc lunarny trwa kilka dni i tak samo szybko znika).
Poza tym w tym okresie sie robię bardziej drażliwy i wrażliwy, najchętniej to bym spał i
się tylko przytulał(powiedzmy) - więc najłagodniejsze opcja -dać cierpliwą kobietę: obcałuję
łapczywie, złapię za cycki, ułożę je sobie i zapewne zasnę wygodnie na nich a gdy się obudzę
to nie będę pamiętać o problemach i czuć się świetnie.









