gdzieś z dala stąd, płynę w otchłani niebytu
SCAT w arsenale (czyli Patryk się odchamia)
12 sierpnia 2006 o godzinie 10:34:21
których `ot tak od niechcenia´ wziąłem udział to było pewne że w jakimś wygram. I wygrałem
- podwójne zaproszenie na 11 sierpnia na spektakl SCAT wystawiany przez wrocławski teatr muzyczny Capitol
pod gołym niebem na dziedzińcu wrocławskiego arsenału w dniach 11,12 oraz 13 sierpnia.
Powiem szczerze - spodziewałem się że zasnę jeszcze przed antraktem, będzie padać deszcz,
zamarznę na śmierć i takie tam.
Już od samego wejścia zaskoczenie - gdybym nie zaczepił obsługi w sprawie odbioru biletów,
je pewnie nawet nie zostałbym zauważony a co dopiero zatrzymany, bo nawet nie chciało im
się zobaczyć na listę i szukać biletów, sądzę nawet że gdybym nie wygrał tych biletów to
też bezproblemowo zostałbym przepuszczony.
Ale nie o tym chciałem napisac - wszedłem usiadłem na jednym z wolnych i co ciekawe nawet dość
wygodnych plastikowych krzesełek i od razu zaczęła mi się udzielać wręcz gorąca atmosfera która
zapanowała na scenie już od pierwszych minut - a muszę przyznać że wszyscy się postarali - i
dźwiękowcy, i ludzie od oświetlenia na orkiestrze i aktorach kończąc.
Sami aktorzy grali bardzo ładnie, naturalnie, poprostu widać że to co robili, to robili z pasją
Spektakl SCAT-czyli od pucybuta do milionera jak zapewne wiecie opowiada pewną historię
dzięjącą się w bliżej nieokreślonym czasie w jednym z hoteli(zapewne mieszczącym się w
którymś z nadmorskich kurortów).
Fabuła w Skacie, będąca przedziwną wybuchową mieszanką styli. Mieszają się tutaj farsa,
groteska, burleska, nawet z elementami komiksu i melodramatu.
SCAT jest chyba jedyną w swoim rodzaju sztuką, komedia miłosna opowiadana nie słowami
lecz scatem(scat jest jazzową to techniką śpiewania sylabami, improwizowania używaną
'jazzmanów'.
A wracając do tematu - wszystko tu jest wręcz przepełnione przeróżnymi zabawnymi
gagami, dowcipami i pewnie jeśli nawet coś by aktorom nie wyszło to i tak zostałoby
odebrane przez widownię jako celowe, poprostu element przedstawienia.
Akcja SCATa rozgrywa się w niewielkim letniskowym miasteczku. Do mieszczącego sie
w nim tytułowego hotelu SCAT z początkiem sezonu zjeżdzają się turyści. Wśród nich
jest cały wachlarz przekomicznych dziwolągów - najeżony Pan Obsesja, dwóch braci
bliźniaków, nie wiedząych do tej pory o swoim istnieniu, piękna, ekscentryczna, nie
potrafiąca się oprzeć zalotom lokalnych amantów, gwiazda (filmowa?), złośliwy
kelner-intrygant(tu muszę wtrącić iż utkwiła mi w pamięci scena jak wyszedł na scenę
z tubką kleju którym zamierzał skleić zepsute krzesło - wychodzi trochę nachylony/zgarbiony,
łypie podejrzliwym wzrokiem na wszystkie strony i głaszcząc tubkę, znanym z pewnego filmu
tonem głosu głośnym szeptem wypowiada "maaajj preszzyssss" co przyprawia widownię o nagły,
zupełnie niespodziewany atak śmiechu. Na tle letniskowego gwaru kiełkuje namiętność - otóż
główny bohater sztuki którum jest młody pucybut zakochuje się w uroczej i przepięknej kwiaciarce
marzącej o karierze baletnicy.
W przedstawieniu jest brana pod uwagę publiczność (pucybut uciekając przed złym kelnerem
ucieka właśnie na widownię, gdzie niektórzy ludzie nawet mu pomagają, wciągają go by pomóc
w ucieczce), potem przed antraktem wchodzi na scenę podpierający się laseczką pan, ubrany
w kraciasty garnitur i używając samych sylab - nigdy słów mówi pokazujac na prawą częśc
trybuny zaludnionej publicznością że "wy z prawej idziecie na prawo" robi kilka kroków w
stronę lewej strony, tutaj natomiast daje do zrozumienia że "wy z lewej idziecie na lewo" by
wreszcie pokazać tych siedzących po środku "no a wy uciekacie do góry w stronę nieba".
Dochodząc do tematu scenerii to warto wspomnieć iż używany był tu budynek arsenału
(gra świateł na obrośniętej bluszczem ścianie HOTELu SCAT (wisząca trochę nienajładniej na
obrośniętej w bluszcz ścianie, tablica z napisem HOTEL SCAT) użycie okna w którym pojawiła się
gwiazda filmowa do której z wszelkich stron pełzli nocą amanci, pozatym aktorzy wbiegający na
widownie, wjeżdzający przez główne wejście arsenału Cadilac z gwiazdą, biegający wszędzie,
nawet za trybuną dla widowni aktorzy - to wszystko nadało spektaklowi tego jedynegow swoim
rodzaju, niepowtarzalnego klimatu.
Było trochę chłodno (w końcu to się odbywało pod gołym niebem) i w każdej chwili mógł spaść
desz - gdy aktorzy podnieśli i otworzyli parasole, niektórzy z lekko zdezorientowanych widzów
myśląc że zaczyna padać zrobili to samo. wszyscy żywo reagowali, śmiali się, klaskali itp
Na koniec od siebie dodam jeszcze że muzyka jest dobrze dopasowana do spektaklu, a jej
autorem jest nikt inny lecz sam wielki mistrz Leszek Możdżer znany na całym świecie z tego
że tworzy według wielu ludzi świetną muzykę jazzową.
Według mnie wszystko zostało zrobione dobrze i w 6 stopniowej skali szkolnej należy się im
Ocena: 5/5+
Jeśli ktoś jest zainteresowany to SCAT wystawiany jest jeszcze
dziś oraz jutro, bilety w cenie 50zł(75zł czyli 25zł za drugi w
przypadku kupowania dwóch biletów) można nabyc w arsenale
ul. Cieszyńskiego 9
(jest to kilka minut spacerem od wrocławskiego Rynku)
spektakle zaczynają się o godzinie 2100
Co inni o tym myślą:
W komentarzach nie działają żadne znaczniki HTML czy bbCode. Wszystkie linki zaczynające się od http(s):// są zamieniane na klikalne hiperłącza. Nowe linie są tworzone automatycznie po naciśnięciu klawisza Enter.









