gdzieś z dala stąd, płynę w otchłani niebytu
mojego szerzenia defetyzmu ciąg dalszy
03 lipca 2006 o godzinie 00:23:07
Czyli defetyzm według Patryka
Doprawdy nie rozumiem czemu wciąż czuję się poszkodowany i wciąż na wszystko
narzekam. Taka jest natura polaka powiecie - owszem polacy narzekają lecz ja
chyba jestem jednym z tych ktorzy bardziej narzekają niż inni.
Wciąż narzekam że mi sie nic nie udaje, cokolwiek bym robił nigdy mi się nie udaje
jakich bym sportów nie próbował, rower, snowboard, rolki, bieganie, narty, łyżwy
(tutaj coś mi akurat kiedys wychodzilo) czy też pływanie - zero wymiernych osiągnięć
pozatym probowalem sie czegos nauczyc by czerpac zyski z tego - i nic, w niczym nie
jestem naprawde dobry - co najwyżej średni, lecz zazwyczaj poniżej tej średniej.
Dalej patrząc na życie towarzyskie - niby mam znajomych, niby mnie rozumieją,
mówią że pomogą, ale gdy przychodzi co do czego, jak mam jakies problemy nikt
mi nie pomoże. Oraz jak już mogłeś drogi czytelniku(czytelniczko?) wyczytać z całej
masy defetystycznych wpisów na mym blogu; Nie wesprze i nie pomoże mi żadna
osoba kiedy jestem chory czy zmęczony lub ogolnie ze mną coś nie tak - np kiedy
"złapię doła" i potrzebuję kilku ciepłych słów otuchy, kiedy potrzebuję ciepła i
bliskości, a może nawet odrobiny współczucia czy miłości.
Apropos tej całej tak zwanej miłości, czyli czegoś co możnaby też nazwac
częścią wyznacznika szczęścia i radości, i tutaj boleśnie odczuwam brak jakichś
większych sukcesów/powodzenia. Owszem wyglądam średnio - może nawet dobrze
jak od kilku osob słyszałem, zakochałem sie już kilka(naście) razy w kimś po uszy, lecz
zawsze słyszałem to samo "to niema szans", "zrozum z tego nic nie wyjdzie" "nie chcę
Ciebie zranić" oraz ostatnie "to nie ja jestem tą, której szukasz..." (hmm jakbym skądś
to już znał) - nie rozumię dlaczego nawet się mną nie zainteresują bardziej i nie dadzą
szansy by pokazać się bardziej, pokazać swoje lepsze strony, jaki jestem bez tej `maski´
- może raz było coś więcej… a skoro brak miłości to i brak jest
ciekawego/udanego
seksu co jest uzupełnieniem lub podstawą wielu związków/miłości.
Napiszę także o tym iż uczyłem się grać na wielu różnych instrumentach flet, fortepian,
skrzypce gitara - niestety bez większych sukcesów - brak uzdolnień i chęci mam? wręcz
przeciwnie -nawet niewiem jak bym się starał to nic ale to zupełnie nic nie wychodzi mi w
życiu. Piszę więc te kolejne wpisy w ktorych szerzę defetyzm - troche mi to nawet pomaga
lecz niewiem na jak długo mi to starczy - kiedys sie chyba coś we mnie złamie, pęknie, dłużej
nie wytrzymam i zrobie jakies głupstwo
Poprostu potrzeba mi jakiejs osoby ktora pomoze mi odbić się od dna, rozwinąć skrzydła
da mi solidny zastrzyk pozytywnej energii - niestety jednak obracam się wśród osób które
też zazwyczaj są w podobnym do mojego stanie psychicznym i też sieją defetyzm jak ja
Co inni o tym myślą:
-
Piszesz, że próbowałeś tylu różnych rzeczy, że wydaje mi się, że żadnej z nich nie poświęciłeś odpowiednio dużo czasu.
Żeby mieć "wymierne efekty" w jakiejś dziedzinie zwykle potrzeba lat pracy. Nie ma tak, że jak nie wyszło na flecie, to wyjdzie na fortepianie. Różnych rzeczy można próbować najwyżej po to, żeby stwierdzić na co się _chce_ ileś lat (resztę życia) poświęcić, a nie po to, żeby zobaczyć które się "umie". -
vinna
trzeba przeć dalej, nie oglądając się za siebie.
nie sądzisz, że zbyt mało zależy od nas samych? (może znajdziesz pominięty myślowy związek przyczynowo-skutkowy?)
W komentarzach nie działają żadne znaczniki HTML czy bbCode. Wszystkie linki zaczynające się od http(s):// są zamieniane na klikalne hiperłącza. Nowe linie są tworzone automatycznie po naciśnięciu klawisza Enter.










Hmm, kim chciałbyś być w życiu?