gdzieś z dala stąd, płynę w otchłani niebytu
Disclaimer
Witaj na moim blogu prowadzonym przez Jabbera. Parę słów wstępu: Bla bla bla. Aha używaj czarnego stylu - "graveyard" który lepiej pasuje;).
z cyklu wykopane…
pope�niono dnia 30 lipca 2006 o godzinie 20:17:28
czyli czego to ludzie nie zrobią…
cambrianhouse.com/google
*****
pope�niono dnia 21 lipca 2006 o godzinie 16:59:51
włączyli alarm i gdzieś pojechali
alarm mi wyje co chwile, głowa mnie od tego już boli i zastanawiam się jakie
kłopoty/skutki prawne mógbym mieć gdybym się wkurzył i rozwalił ten alarm
albo zakitował btw jaki jest najlepszy sposób na alarmy?
a myślałem że nic już mnie nie zdziwi…
pope�niono dnia 21 lipca 2006 o godzinie 01:22:35
i widzę że sąsiedzi rozmawiają i podlewają sobie ogródek…
k****a - czyli znów defetyzm
pope�niono dnia 17 lipca 2006 o godzinie 02:43:49
gipsować, naprawiać/psuć, ciąć lutować, potrafie nawet pisać proste programy, wciskać
calkiem nieźle ludziom kit, umiem lub szybko się uczę grać na różnych instrumentach(kiepsko
ale mimo wszystko potrafie), nawet potrafię nastroić fortepian przy pomocy klucza
"francuskiego" Ale jedna rzecz mi nie daje spokoju - mianowicie nie potrafie znalezc tej swojej
"drugiej połówki" albo poprostu kobiety ktorej bedzie zależało na mnie,dla której będę kimś
więcej niż jakimś tam kolegą/przyjacielem/wsparciem technicznym/whatever.
Głowy nie dam ale chyba by znalezienie takiej ktora nawet udawałaby że jej na mnie zależy,
że coś dla niej znaczę,nie traktowała by mnie jak powietrze/zło konieczne/odpadek
przy odrobinie nakładu z jej stron, nadałaby memu życiu jakiś głębszy sens - a tak to
mam doły bo nie mogę takiej znalezc => częściej siedze w domu => mniejsze szanse na
znalezienie => znów początek pętli
No a tak pozatym to nastroiłem częściowo fortepian(poprawiłem kiepsko brzmiące tony
i ustawiłem tak by pasowały do reszty) Jednakże jednej rzeczy nie mogę wciąż zrozumieć
jak wiem to według normy wszystkie instrumenty stroi się na A440 (jak słyszałem spotykane
są jeszcze strojenia 437 oraz 435Hz) podczas gdy A w fortepianie jest zestrojone na 414-415Hz a pod klawiszem bodajż że odpowiadającym za ton G# jest 440Hz (czyli A wg defaultowego/normatywnego
strojenia. Tak samo cała reszta jest przesunięta o pół tonu. Czyli albo ja czegoś nie rozumiem
na temat strojenia(np do programu komputerowego ktory pokazuje widmo dźwięku) albo poprostu,
ktoś podczas strojenia sobiebrał przykład z Jimmiego Hendrix'a który stroił swój
instrument właśnie o pół tonu niżej z tą różnicą że fortepian ma ~300 strun a gitara 6…
Jeśli się mylę to niech ktoś mnie wyprowadzi z błędu
Niezawodny sposób na upał
pope�niono dnia 10 lipca 2006 o godzinie 23:59:34
UWAGA UWAGA przedstawiam "klimatyzator" domowej roboty
mojego szerzenia defetyzmu ciąg dalszy
pope�niono dnia 03 lipca 2006 o godzinie 00:23:07
Czyli defetyzm według Patryka
Doprawdy nie rozumiem czemu wciąż czuję się poszkodowany i wciąż na wszystko
narzekam. Taka jest natura polaka powiecie - owszem polacy narzekają lecz ja
chyba jestem jednym z tych ktorzy bardziej narzekają niż inni.
Wciąż narzekam że mi sie nic nie udaje, cokolwiek bym robił nigdy mi się nie udaje
jakich bym sportów nie próbował, rower, snowboard, rolki, bieganie, narty, łyżwy
(tutaj coś mi akurat kiedys wychodzilo) czy też pływanie - zero wymiernych osiągnięć
pozatym probowalem sie czegos nauczyc by czerpac zyski z tego - i nic, w niczym nie
jestem naprawde dobry - co najwyżej średni, lecz zazwyczaj poniżej tej średniej.
Dalej patrząc na życie towarzyskie - niby mam znajomych, niby mnie rozumieją,
mówią że pomogą, ale gdy przychodzi co do czego, jak mam jakies problemy nikt
mi nie pomoże. Oraz jak już mogłeś drogi czytelniku(czytelniczko?) wyczytać z całej
masy defetystycznych wpisów na mym blogu; Nie wesprze i nie pomoże mi żadna
osoba kiedy jestem chory czy zmęczony lub ogolnie ze mną coś nie tak - np kiedy
"złapię doła" i potrzebuję kilku ciepłych słów otuchy, kiedy potrzebuję ciepła i
bliskości, a może nawet odrobiny współczucia czy miłości.
Apropos tej całej tak zwanej miłości, czyli czegoś co możnaby też nazwac
częścią wyznacznika szczęścia i radości, i tutaj boleśnie odczuwam brak jakichś
większych sukcesów/powodzenia. Owszem wyglądam średnio - może nawet dobrze
jak od kilku osob słyszałem, zakochałem sie już kilka(naście) razy w kimś po uszy, lecz
zawsze słyszałem to samo "to niema szans", "zrozum z tego nic nie wyjdzie" "nie chcę
Ciebie zranić" oraz ostatnie "to nie ja jestem tą, której szukasz..." (hmm jakbym skądś
to już znał) - nie rozumię dlaczego nawet się mną nie zainteresują bardziej i nie dadzą
szansy by pokazać się bardziej, pokazać swoje lepsze strony, jaki jestem bez tej `maski´
- może raz było coś więcej… a skoro brak miłości to i brak jest
ciekawego/udanego
seksu co jest uzupełnieniem lub podstawą wielu związków/miłości.
Napiszę także o tym iż uczyłem się grać na wielu różnych instrumentach flet, fortepian,
skrzypce gitara - niestety bez większych sukcesów - brak uzdolnień i chęci mam? wręcz
przeciwnie -nawet niewiem jak bym się starał to nic ale to zupełnie nic nie wychodzi mi w
życiu. Piszę więc te kolejne wpisy w ktorych szerzę defetyzm - troche mi to nawet pomaga
lecz niewiem na jak długo mi to starczy - kiedys sie chyba coś we mnie złamie, pęknie, dłużej
nie wytrzymam i zrobie jakies głupstwo
Poprostu potrzeba mi jakiejs osoby ktora pomoze mi odbić się od dna, rozwinąć skrzydła
da mi solidny zastrzyk pozytywnej energii - niestety jednak obracam się wśród osób które
też zazwyczaj są w podobnym do mojego stanie psychicznym i też sieją defetyzm jak ja









